MAM DOŁA

Wiesz co to znaczy „mieć doła”? Wiesz co znaczy widzieć wszystko w czarnych barwach? Siedzieć i płakać nad sobą? Jeśli jesteś kobietą, to wiesz o czym mówię… A co, jeśli ten stan się przedłuża? Trwa i trwa w nieskończoność? Otwierasz rano oczy i już chce ci się wyć… Możesz zwalić na przesilenie wiosenne albo jesienne, możesz wymyślić sobie nawet zimowe. Brak słońca albo nadmiar, napięcie przedmiesiączkowe albo owulację, pełnię księżyca albo zaćmienie… umysłowe. Zwal na co chcesz, ale zawalcz z tym.

Odsłonię się trochę prywatnie. Do niedawna stany, nazwijmy to „depresjopodobne” towrzyszyły mi często. Któregoś dnia, po kolejnym smsie do mamy „jestem brzydka, beznadziejna, do niczego się nie nadaję” moja mama z impetem wpadła do mojego domu. Zaczęła wymieniać mi wszystkie sytuacje, w których była ze mnie dumna. Wyliczała wszystkie moje zalety. Tłumaczyła dlaczego w jej oczach jestem cudowną mamą. Uzmysłowiła, że przez cały okrągły rok sama zajmowałam się trójką dzieci, w tym dwoma niemowlakami, gdy mąż całymi dniami budował nasz dom. Nie głaskała mnie po głowie, nie siedziała i nie czekała, aż znów zacznę się użalać nad swoim losem. Rzuciła argumentami i wyszła. Siedziałam jak zaklęta i wewnętrznie ryczałam co sił. A potem w myślach powtarzałam sobie to co mi powiedziała. Dodawałam do tego sytuacje, w których sama z siebie byłam dumna. Sytuacje, w których sama sobie poradziłam. I to było sendo sprawy! W gonitwie życia zapominamy o tym co nam się w życiu udało, wynosząc na piedestał nasze porażki.

Weź kartkę i długopis. Usiądź w ciszy i wymień swoje zalety. Zrób listę rzeczy, które zamieniłaś w swój choćby najmniejszy sukces. Nie uwierzysz ile tego jest.

Czasem po ciężkim dniu, siadam na kanapie i zaczynają kłębić się złe myśli. Że jestem złą mamą. Że powinnam więcej czasu poświęcać starszej córce. Że młodsze nie zjadły obiadu, bo pewnie był już tak nieperfekcyjny, że niezjadliwy. I wtedy włącza mi się czerwona lampka. STOP! Dzisiaj nie miałam czasu dla Martyny, ale wczoraj pół wieczoru czytałyśmy razem książki. Dzisiaj małe obiadu nie zjadły, ale przedwczoraj zwykła porcja była dla nich za mała. Nie może być tak, że zawsze jest źle. No nie może!

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Pamiętaj!

Opublikowany w Blog

Dodaj komentarz