#WASZEWYZNANIA 39 / CIĄŻA TO DLA MNIE KOSZMAR…

Nie wiem czy uznasz to za wystarczająco ciekawy temat i opublikujesz, ale spróbuję, bo być może przeczyta to jakaś przyszła mama, która ma podobne odczucia i wstydzi się ich tak jak ja. I tak jak ja myśli że jest jedyna.



Otóż, jestem kobietą w ciąży. To moja druga ciąża, planowana w pełni. Póki co, medycznie wszystko w porządku, choć początki takie nie były. Powinnam być szczęśliwa, a tymczasem jestem przygnębiona i w bardzo kiepskim stanie psychicznym. W pierwszej ciąży było dokładnie to samo. Teraz myślałam, że jestem starsza, bardziej dojrzała. Wydawało mi się, że będzie dobrze, ale nie jest. Żeby była jasność, nie jestem niedojrzałą nastolatką, tylko kobietą mająca 30 na karku. Dlaczego nie ma euforii?


Pewnie wiele kobiet to zbulwersuje, ale dla mnie ciąża nie jest niczym pięknym i cudownym. Piękny jest finał w postaci dziecka, ale ciąża to dla mnie ogromne poświęcenie w każdym aspekcie. Stan błogosławiony haha dobre. Rzeczywiście świetne błogosławieństwo kiedy 4 miesiące obejmujesz częściej toaletę niż męża, kiedy na samą myśl o jedzeniu dostajesz torsji, kiedy nie masz siły wstać z łóżka. Kiedy jesteś zależna od kogoś, kiedy coś musisz, a za nic nie jesteś w stanie się zmobilizować . Kiedy czujesz się jak balon, wyglądasz jak świnka, masz wzdęcia, zaparcia i toczysz się zamiast chodzić. Kiedy ciągle coś cię boli i nie możesz normalnie funkcjonować jak dotychczas. W końcu, kiedy siedzisz w czterech ścianach, bo twoje samopoczucie nie pozwala na wychodzenie albo kiedy czujesz, że oddalasz się ze swoim starszym dzieckiem, bo przestajesz uczestniczyć w jego życiu (druga ciąża).


Do tego kiedy przed każdym usg boisz się czy wszystko jest w porządku, czy dziecku coś nie dolega, ba ja się zastanawiam czy na pewno jeszcze żyje 🙁 Do tego dochodzi chorobliwy lęk przed porodem potwierdzony u specjalisty w pierwszej ciąży, która skończyła się cc. A w drugiej od początku wszyscy cię informują że jest nagonka na “cesarki” i ciężko ją mieć ze wskazań psychicznych, a ty zaczynasz wariować i bać się podwójnie.

 

Jakby tego było mało, nikt cię nie rozumie. Mąż nie rozumie, że cały czas źle się czujesz i potrafi zapytać “nie zmyłaś podłogi”? Mama mówi: “takie uroki ciąży, też źle się czułam i pracować musiałam, nie przesadzaj”. Koleżanki nie potrafią zrozumieć, bo w ciąży emanowały szczęściem, były spokojne i wyciszone.


A ja zastanawiam się co jest ze mną nie tak?

Co się dzieje ze jestem smutna, że mam ataki paniki, że czuję się jak żywy inkubator, a teksty “oby tylko dziecko zdrowe”, “przeżyjesz, dziecko najważniejsze “działają na mnie jak przysłowiowa płachta na byka. Jasne, że mi też zależy, żeby dziecko było zdrowe, ciąża bez powikłań, ale pytam: gdzie w tym wszystkim ja i moje samopoczucie, emocje?


Dochodzą do tego moje ogromne wyrzuty sumienia, bo powinnam być szczęśliwa, bo wszystkie w ciąży są (jeśli nic się nie dzieje), bo oczekuje tego otoczenie. Mam jeszcze większe wyrzuty sumienia myśląc o kobietach, które nie mogą zajść w ciążę albo ją straciły i oddałyby wiele, żeby być na moim miejscu…

 

Wtedy leżę i płaczę pogrążając się w swojej cichej rozpaczy i mimo wszystko nie jest mi lepiej. Jestem na siebie wściekła, że nie doceniam, ale nie zmienia to mojego nastroju niestety.
Mam czasem wrażenie że jestem jedyną kobieta w ciąży z tak złymi odczuciami 🙁

 

Droga przyszła Mamo jeśli masz podobnie wiedz, że jest nas dwie.

 

#WASZEWYZNANIA to skryte maile, które publikuję za Waszą zgodą.

Jeśli chcecie podzielić się swoją historią piszcie na : kontakt@nieperfekcyjnamama.pl. Najciekawsze pojawiają się na blogu w każdą niedzielę.