praca w domu

PRACA W DOMU. NIE MA CZEGO ZAZDROŚCIĆ!

Często słyszę, zwłaszcza od mam pracujących na etacie, że mam ogromne szczęście móc pracować w domu. Że chętnie by się zamieniły. Twierdzą, że mam lepiej, łatwiej i wygodniej. Wyciągają swoje argumenty jak z procy.

Praca w domu

Muszę Was rozczarować. Praca w domu nie jest tak wspaniała jak sobie wyobrażacie. A przede wszystkim trzeba się jej nauczyć.

Kiedy wychodzisz do pracy na etacie masz swoje obowiązki. Dokładnie wiesz za co odpowiadasz, znasz terminy, masz określone wynagrodzenie i szefa nad sobą. W domu? Cóż, jesteś szefem sama dla siebie. Nikt cię nie zmobilizuje do pracy. Trzeba wyuczyć w sobie nawyk obowiązkowości. To nie jest tak jak większość sobie myśli, że jeśli chcę to pracuję, a jeśli mi się nie chce to robię sobie wolne. Jeżeli prowadzisz firmę to musisz najpierw zapracować na jej utrzymanie, a dopiero potem na utrzymanie rodziny. Nie masz bata nad sobą w postaci szefa. Jestem odpowiedzialna za samą siebie.

Nigdy nie masz stałego wynagrodzenia. Bywało, że drżałam z obawy o to, czy w tym miesiącu będziemy mogli pozwolić sobie na to, by kupić dzieciom buty.

Najczęściej słyszę, że kobiety pracujące na etacie mają więcej obowiązków, bo wracając z pracy muszą zadbać o dom, posprzątać, wyprać, wyprasować, zrobić obiad i zakupy. To teraz wyobraź sobie, ze robisz to wszystko w czasie swojej pracy zawodowej. Zamiast przerwy na kawę biegniesz do pralki, sklepu czy myjesz podłogi. Wstajesz rano i wiesz ile masz zaległości, więc czasem zajmujesz się domem kosztem pracy, a czasem pracą kosztem domu. Ciężko zmusić się do pracy przed komputerem, kiedy wiesz, że czeka sterta prania.

Pracując “u kogoś” musisz się zorganizować i pogodzić pracę zawodową z domem. Pracując na swoim często brakuje takiej organizacji. Pracujesz robiąc obiad, wieszając pranie czy myjąc okna. Zanim się obejrzysz dzieci wracają ze szkoły i przedszkola. Jeśli skupiłaś się bardziej na domu, masz wyrzuty, że zaniedbałaś pracę. Jeśli odwrotnie, też masz wyrzuty.

Weekend? Nie zawsze jest dla rodziny. Jeśli wyrobisz się ze wszystkim to możesz sobie “wziąć wolne”. Ale przy trójce dzieci i domu do ogarnięcia naprawdę sztuką jest zdążyć ze wszystkim w pięć dni i nadrobić za weekend. Pracuję więc również w soboty i niedzielę.

Czas dla dzieci? No właśnie to nie może być tak, że maluchy samopas, a ja przy komputerze. One domagają się uwagi, więc nie ma szans, by popracować, gdy są w domu.

Samodyscypliny trzeba się nauczyć. A nie jest to łatwe, kiedy jesteś typem wygodnego człowieka, jak ja. Czasem myślę sobie, że łatwiej jest zajmować się przez osiem godzin wyłącznie pracą, a kolejne godziny przeznaczyć na dom i nie zajmować się niczym innym. Takie to jakieś poukładane jest. Praca w domu to misz-masz. Ma jednak również tyle plusów, że dziś nie zamieniłabym się już z nikim.

Bo kiedy sytuacja finansowa już się unormuje, kiedy jesteś w stanie wypracować sobie swój własny tryb pracy i poczucie obowiązku, to lżej jest zawieźć dzieci do placówek, a potem w spokoju wrócić do domu, zrobić sobie kawę i pracować. Niestety, żeby dojść do tego etapu nie wystarczy sobie postanowić. Wie to każdy kto prowadzi swoją firmę.

Musisz zmagać się z opinią innych. Negatywną opinią, niestety. Bo wszyscy wyobrażają sobie, że leżysz na kanapie i klikasz w klawiaturę. Masz czas na zrobienie obiadu, posprzątanie, zakupy. Tymczasem czas goni niesamowicie. Zanim skończę swoją pracę, muszę odebrać córkę ze szkoły, bywa, że nie mam czasu pomyśleć nawet o tym, co zrobić na ten nieszczęsny obiad. A pracowałam tak przecież jeszcze wtedy, gdy bliźniaczki nie chodziły do przedszkola. To dopiero był cyrk! Praca w domu nie jest sielanką.

Kiedy dzieci zachorują nie bierzesz wolnego w pracy. Nadal masz poczucie, że zarabiasz sama na siebie, więc opiekujesz się chorowitkami, dom stoi na głowie… a ty pracujesz. Nikt za ciebie nie odwali twoich obowiązków, nie zrobi się ich nagle mniej, nikt nie jest w stanie cie zastąpić. W czasie wakacji wstajesz przed dziećmi, bladym świtem, by mieć czas w ciszy popracować. Wieczorami, gdy wszyscy “normalni” ludzie odpoczywają, ty wsadzasz zapałki w oczy, by jeszcze otworzyć laptopa.

To nie jest tak, że się żalę. Ogromnym plusem jest to, że kocham swoją pracę. Boli mnie jednak opinia, że pracując w domu ma się lepiej. Bo tak nie jest. Ma się inaczej. To inna forma pracy i choć fajna to wciąż stresująca. Wcale nie lżejsza i łatwiejsza.

Brakuje ci kontaktu z innymi ludźmi. Z czasem masz wrażenie, że zamknęłaś się w czterech ścianach. Dziczejesz. Serio. Złapałam się na tym, że mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, kiedy gdzieś wychodzimy. Najczęściej jestem sama lub z dziećmi i naprawdę brakuje mi dorosłej, obcej osoby, z którą można by pogadać.

Ciekawe jest to, że często mamy pracujące na etacie mówią: “Ja w pracy odpoczywam. Wracam do domu i chce mi się bawić z dziećmi”. To zaskakujące, prawda?

Piszę ten tekst o 6:02. Tak, na kanapie, w piżamie i z kawą w ręce. Chętnie położyłabym się jeszcze, bo w końcu mamy wakacje, lato, czas urlopów. W naszym domu tylko ja nie mam urlopu. Muszę ciągnąć ten wózek, a to ogromna odpowiedzialność.

Każda z nas, mająca dzieci, musi godzić swoją pracę z obowiązkami domowymi. Przestańmy się w końcu porównywać i wyrzucać sobie, kto ma gorzej i kto ciężej..