WIELODZIETNOŚĆ MA TYLE (!) PLUSÓW

Przez
shell karta dużej rodziny

 

Wychowałam się w wielodzietnej rodzinie i teraz sama taką stworzyłam. Trochę przypadkowo, bo nigdy nawet przez myśl nie przeszło mi, że urodzę bliźniaki. Daje mi to jednak powód do tego, żeby móc uważać, że wielodzietność to nie tylko problemy i brak czasu, ale przede wszystkim ogromna radość i wygoda na przyszłość.

Poniższy tekst należy traktować z przymrużeniem oka. A może nie? 😉

Zalety posiadania wielodzietnej rodziny:

– Już nigdy nie będziesz sama. Zawsze ktoś będzie coś od ciebie chciał. Zawsze ktoś będzie obok i na starość poda szklankę wody. Jasne, kiedy młode dorosną, to wyfruną z gniazda, ale prawdopodobieństwo, że wszystkie nagle odlecą do ciepłych krajów jest mniejsza niż przy jedynaku. Być może nie skończysz jako babuleńka wyczekująca w oknie na odwiedziny zapracowanego dziecka.

– Dzieci wychowuje się łatwiej… Jak to mówią: każde kolejne wychowuje się samo. Brzmi strasznie, ale ile w tym prawdy! Młodsze rodzeństwo wielu umiejętności uczy się szybciej, bo bierze przykład ze starszej siostry lub brata. Z kolei starsze rodzeństwo chętnie uczy młodsze. I kiedy wydawać by się mogło, że takiej gromady nie można zostawić „samopas”, to wyobraź sobie dzieci, które wracają z placówek i nie siedzą ci na głowie, tylko wymyślają milion różnych zabaw wspólnie.

– I dzięki temu od pewnego czasu częściej piję ciepłą kawę i mam czas dla siebie. Trzeba tylko przetrwać pierwsze trzy lata. A to leci jak z bicza strzelił.

– Nie musisz się zastanawiać co zrobić z workami ubrań i zabawek. Odziedziczy je kolejny maluch.

– Uczysz się cierpliwości, udzielania rozejmu, stajesz się człowiekiem sprawiedliwym. O takich Polaków Polska walczyła!

– Luuuuz. Wraz ze wzrostem liczebności potomków wzrasta poczucie luzu w rodzicach. Nie zwracamy uwagi na tyle bezsensownych rzeczy i spraw, co przy pierwszym dziecku. Nie trzęsiemy się już nad nimi i nie rozkładamy na czynniki pierwsze naszego zachowania. Nie samobiczujemy się tak często jak kiedyś. Nie mamy na to czasu. Ani siły.

– Więcej rąk do roboty. A zwłaszcza do sprzątania. Moja mama miała świetny patent na to, żeby nie ogarniać całego domu sama. W każdą sobotę miałyśmy dyżury i każda z nas miała inne pomieszczenie do posprzątania. Dzięki temu w kilka godzin robiłyśmy porządek w dużym domu. Mam zamiar przenieść ten sposób do swojej rodziny.

– 500+. Tu musi być mowa o pieniądzach, bo podobno trzeba sporych zasobów finansowych, by zdecydować się na kolejne dziecko. Kasy nigdy dość, ale przecież gdyby tylko bardzo zamożne rodziny decydowały się na trzecie i kolejne potomstwo, to nie byłoby tak wielu dużych rodzin. Dodatkowe pieniądze od państwa reperują budżet i choćbyśmy nie wiem jak narzekali na rząd, kasa co miesiąc wpływa.

– Karta Dużej Rodziny. Zniżki, zniżeczki. Do Warszawy (i innych polskich miast) jeżdżę pociągiem z rabatem na bilet aż 37%, a gdybym kupiła bilet miesięczny to ze zniżką 49%! Tańsze opłaty paszportowe (aż 75% w przypadku dzieci i 50% w przypadku rodziców!), bilety do kina, na basen i wielu miejsc przyjaznych dzieciom.

– Paliwo. Uwaga, od 21 maja 2018r. paliwo też mamy tańsze na stacjach Shell. Ha! Założę się, że nie wiedziałaś.

8 gr rabatu na paliwa podstawowe: Shell FuelSave oraz Shell FuelSave Diesel,
10 gr rabatu na paliwa premium: V-Power Diesel, V-Power95 oraz V-Power Racing,
3 gr rabatu na Shell AutoGas,
20% rabatu na wybrane artykuły spożywcze.

A listę tych stacji i szczegóły oferty znajdziecie TUTAJ!

shell karta dużej rodziny

– Zdecydowanie bardziej docenia się proste rzeczy: ciszę, spokój, śpiew ptaków, wieczory we dwoje… Wielodzietność to nauka cieszenia się z małych rzeczy. Taki kurs, na którym mówią: ciesz się życiem! Tylko w przyspieszonym trybie. W większości przypadków duże rodziny to przede wszystkim szczęśliwe rodziny.

– Przeczytałam kiedyś, że rodzice kilkorga dzieci zdecydowanie łatwiej i sprawniej radzą sobie z ich wychowywaniem niż w przypadku jednego dziecka. Muszę, przyznać, że jest w tym ziarno prawdy. Czułam się absolutnie pogubiona przy jednej córce. Teraz większość rzeczy robię spontanicznie i intuicyjnie. I wychodzi mi to o niebo lepiej.

– Dzieci mają towarzystwo. Zawsze. Codziennie. Łączy je więź, która nie może być porównywana z żadną inną. I choć koleje losu są różne i w dorosłym życiu również różnie bywa, to trzeba przyznać, że zdecydowanie częściej posiadanie brata lub siostry (a już na pewno wielu!) powoduje, że trzymają się razem. Taki przyjaciel, który jest z tobą zawsze. Mam ogromne szczęście mieć trzy takie przyjaciółki. I choć ciągle podbierałyśmy sobie ubrania i kłóciłyśmy się o wiele bzdurnych rzeczy, to jedno jest absolutnie pewne. Jedna za drugą skoczyłaby w ogień…

– Podziw ludzi. Zwłaszcza przy wieloraczkach. Często dostaję pytania o to, jak sobie radzę. I że musi być ciężko. I brawo, powinnaś dostać order. To jest bardzo miłe, zwłaszcza, że pierwsze lata nie są łatwe. Zmartwień jest więcej, wydatków więcej, ziewania, zmęczenia a nawet wykończenia zdecydowanie więcej. Ale teraz mam więcej uśmiechu, a nawet szczerego głośnego śmiechu. Przytulania ponad przeciętną, „kocham cię” na każdym kroku, dumy, łez wzruszenia… Wszystkich dobrych i najwspanialszych emocji na świecie mam więcej. Więcej niż kiedykolwiek planowałam mieć.

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Shell.

Polecamy również

Translate »