PO CO MI TO BYŁO? TO CAŁE MACIERZYŃSTWO?

Przez

 

Pamiętam ten późny wieczór. Męża nie było. Leżałam w łóżku. Zmęczona, choć bardziej wykończona opieką nad czteromiesięczną Martynką, zła na siebie, że nie wykorzystałam dnia tak jak chciałam, czekająca na kolejną jej pobudkę… Było ciepło, więc uchyliłam okno. I usłyszałam głosy z zewnątrz.

Grupa młodych ludzi wybierała się na imprezę. Krzyczeli, śmiali się, śpiewali. Kiedy oddalili się od mojego domu… rozpłakałam się. Pomyślałam wtedy: „Powinnam teraz wychodzić ze znajomymi! To ja miałam teraz być w drodze na szaloną noc. Na co się tak spieszyłam? Po co mi to wszystko? Zmarnowałam sobie młodość. Mogłam jeszcze zaczekać kilka lat!„.

W tym momencie obudziła się córka. A ja załamałam się totalnie. Chciałam spać i obudzić się rano.

Wyrzuty sumienia gryzły mnie przez kilka kolejnych dni. Kochałam swoje dziecko miłością przeogromną i nie powinnam tak nigdy pomyśleć! Nawet przez moment, nawet przez sekundę. Dobre matki tak nie myślą, nie czują w ten sposób. Dobre matki mimo zmęczenia i marzeniu o przespanej nocy nigdy nie żałują swojej decyzji o macierzyństwie!

Musiałam się komuś wygadać, ale nie chciałam mówić wprost, że chodzi o mnie. Zapytałam więc mamę, czy kiedykolwiek zdarzyło jej się pomyśleć, że żałuje, że została mamą. Jej odpowiedź była krótka i absolutnie dobijająca: NIGDY!

Poczułam się najgorszą mamą świata i przysięgłam sobie, że nigdy więcej w ten sposób nie pomyślę o sobie i swoim dziecku.

Dziś, po latach od tej pamiętnej nocy, mam już inne odczucia. Myśl, która się wtedy pojawiła nie była niczym złym. Ja dokładnie tak w tamtej chwili myślałam. To był zbiór skrajnego zmęczenia, szarej codzienności i natłoku nowych, nieznanych mi dotąd obowiązków. I wcale nie oznaczał, że żałowałam swojej decyzji o powiększeniu rodziny. Oznaczał tylko, że w ten sposób wylałam z siebie wszystkie negatywne uczucia.

Dopóki podobne myśli nie są dominujące w naszym życiu to nic złego się nie dzieje. Każdemu czasem zdarza się pomyśleć nieperfekcyjnie. Katujemy się potem dniami i nocami, bo wydaje nam się, że coś z nami nie tak. Wszystko jest tak.

My, matki, mamy okropną tendencję do samobiczowania się za niewłaściwe myśli, zachowanie, krzyk, popełniane błędy wychowawcze. Same wpędzamy się w dołki porównując się do innych mam, bo przecież Kryśka z naprzeciwka jest świetną mamą i na pewno nigdy nie krzyknęła na swoje dziecko, Weronika absolutnie nigdy nie pomyślałaby, że wolałaby teraz iść na imprezę, a w domu Moniki zawsze jest tak czysto… No umówmy się, to wszystko dzieje się tylko w naszej głowie. Kryśka na pewno potrafi się porządnie wydrzeć, Weronika nie raz żałowała, że omija ją impreza, a w domu Moniki bywa taki burdel, że aż miło.

Popełniamy błędy. Myślimy w sposób jaki nie przystoi (?) mamie. Ale dopóki nikogo tym nie krzywdzimy, nic złego się nie dzieje. Jeśli na co dzień wcale nie uważamy, że dziecko jest ciężarem i nie żałujemy swojego macierzyństwa to pojedyncza myśl niech tego nie zepsuje. Pojawiła się? Ok. Puszczamy ją wolno i żyjemy dalej.

Macierzyństwo jest piękne, ale bywa wyjątkowo trudne. Nie utrudniamy sobie go bardziej.

Polecamy również

Translate »