SŁOWO NA „H”, KTÓRYM SIĘ BRZYDZĘ…

Przez
hejt w internecie

W życiu staram się otaczać rzeczami, które sprawiają mi przyjemność. Ludźmi, których lubię i szanuję. Sytuacjami, w których czuję się dobrze. Lubię czuć się komfortowo, jak chyba większość ludzi. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Brzydzę się kłamstwem, manipulacją, agresją słowną, przemocą i pijaństwem. Dlatego unikam miejsc i sytuacji, w których mogłabym się na to natknąć. Edit: robię to na tyle, na ile jest to możliwe, bo niestety internet przepełniony jest negatywnymi emocjami.

Czytam o hejcie, którego nienawidzę równie mocno jak rzeczy, które wymieniłam powyżej. Na moim blogu komentarze, które z założenia mają mnie zaboleć to bardzo znikoma liczba, kropla w oceanie. Cieszy mnie to, bo bardzo staram się wyrywać chwasty rosnące w „moim ogrodzie”. Ten sporadyczny hejt od razu usuwam. Blokuję. Można nie zgadzać się z tym co piszę, ale nigdy nie pozwolę, aby obrażano mnie na własnym podwórku.

Nie u wszystkich blogerek jest tak samo. Istnieje masa blogów, których autorki są regularnie atakowane, oceniane pod takim względem, że otwieram oczy ze zdziwienia.

Obserwowałam jak Ania Skura z whatannawears przeżywała, gdy nagle pojawiły się wulgarne, prymitywne i okropne wręcz komentarze na jej instagramie. Jak bardzo bolały ją słowa tej osoby. Potem okazało się, że był to ktoś jej bliski. Szok.

Teraz czytam o dwóch osobach, których ratują polscy himalaiści. Osobach, które w bardzo trudnych warunkach utknęły w górach. Kobieta ma odmrożone palce u stóp, mężczyzna jest w bardzo ciężkim stanie… Liczą się minuty, by móc uratować im życie, a cała akcja ratunkowa może potrwać nawet dwa dni. Komentarze? „Dobrze im tak! Po co tam włazili? Niech teraz cierpią.” albo „Himalaiści powinni być leczeni psychiatrycznie!”…

Ludzie! Opanujcie się!

Po drugiej stronie monitora też siedzi człowiek! To nie skała, która nie ma uczuć. Może udawać, że nic go nie rusza. Może być celebrytą , może nawet obyty z show biznesem, ale hejtowanie nigdy nie jest na miejscu. Obrażacie drugiego człowieka! To nigdy nie pozostaje bez echa.

Hejtowane jest wszystko! Za długie paznokcie matki, krzywe zęby aktora, grube nogi blogerki, zachowanie, wygląd, sytuacja… Rzucamy mięsem tylko dlatego, że nie podobała nam się aktorka w serialu. „Uśmierćcie ją, jest beznadziejna!”. Fora dla mam wypełnione są jadem, atakiem, wyśmiewaniem.

Blogowanie nauczyło mnie, że trzeba mieć twardy tyłek, by móc tu tworzyć i się pokazywać. Ale twarda dupa nigdy nie idzie w parze z sercem z kamienia. Zapamiętajcie to.

Sorry, nie mieści mi się w głowie, kiedy zwykły, przeciętny człowiek siada przed monitorem, a potem rozprzestrzenia jad w internecie. Atakuje innych ludzi, wyzywa.

Każdy z nas ma jakąś historię. Coś w życiu przeszedł. Cierpiał, śmiał się, tęsknił. Każdy z nas do czegoś dąży. Dlatego człowieku, któremu w życiu nic nie wyszło, nie zmienisz swojej sytuacji życiowej jeśli będziesz atakował ludzi sukcesu. Matko, znudzona macierzyństwem, twój świat nie stanie się bardziej kolorowy, jeśli wylejesz swój jad na blogerkę parentingową. Kobieto z kompleksami, cycki nagle ci nie urosną jeśli będziesz hejtować wygląd aktorki.

Jeśli jesteś hejterem, to jesteś przegranym. Nie masz nic, czym mógłbyś się pochwalić. Żyjesz sobie w swoim nudnym świecie, a jedyną rozrywką jest dokopać innym z pozycji własnej kanapy i kapci z dziurą na palcu.

Może nawet mogłabym komuś takiemu współczuć. Temu komuś, kto prowadzi tak nudne i beznadziejne życie, że musi dowartościować się w necie. Ale nie potrafię. Dopóki ktoś pisze: „sami tego chcieli, niech cierpią”, cholera nie potrafię…

Wiem, że tym wpisem nie spowoduję, że nagle hejt zniknie. Nie zmienię świata internetu, bo idioci są wszędzie. Mam tylko nadzieję, że zanim cokolwiek napiszesz, będziesz miał świadomość, że nie piszesz w próżnię. Piszesz do drugiego człowieka. Szanujmy się, nawet jeśli się nie lubimy.

 

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz swój głos TUTAJ.

Polecamy również

Translate »